Wisport Caracal

Sam nie wiem dlaczego zdecydowałem się na model Caracal. Całkiem zgrabnie wyglądał na zdjęciach zamieszczonych przez różne sklepy, gdyż producent jakoś nie palił się aby wrzucić oficjalne info na stronę. Mając pod ręką trochę wolnej cordury zdecydowałem się zamówić nowe dziecko Wisporta. Różnie bywa z dzieciakami. W tym przypadku, mam wrażenie, że przy drugim będzie lepiej.

 

Caracal to dobry plecak, który mógłby być lepszy. Bryła jest dynamiczna i pociągająca. Właśnie ta bryła mnie urzekła. Mocarne jajo 😀

 

 

Mój egzemplarz został uszyty z oryginalnej cordury 500D w kamuflażu PenCott Greenzone. Taśmy zrobiła dla mnie gdańska firma Ginger’s Tacticool Gear tnąc i zszywając cordurę. Nie jest to idealne rozwiązanie, jednak lepiej użyć takich „customowych” taśm niż profanować Greenzona oliwką czy coyotem.

 

Chciałbym podziękować firmie Wisport za bardzo sprawne potraktowanie mojego jednostkowego zamówienia. Od wysłania materiałów do otrzymania plecaka minęło ok. 7-8 tygodni. Całkiem nieźle.

 

Pierwszą rzeczą jaką idzie nam zauważyć jest bryła oraz fakt, że Caracal zwęża się ku górze. Może to powodować problemu z przenoszeniem dużych laptopów. Jako, że sam nie jestem posiadaczem komputera przenośnego, sprawdziłem u kolegi, 15 calowy lapek wchodził bez problemów. Ba! Producent podaje, że pojemność Caracala to 22-25 litrów. Nic mylnego, bliżej mu do 30. Plecak nie jest mały, to niezaprzeczalny fakt. Głębokość plecaka to 25cm, szerokość 30cm, a wysokość 50cm.

Przy pełnym zapakowaniu plecaka, zwężenie ku górze lekko utrudnia zapinanie. Trochę siły lub rozumne spakowanie rozwiąże problem.

 

Praktycznie cała powierzchnia plecaka jest pokryta taśmami w systemie molle. Nie jest to najlepsze rozwiązanie, gdyż konstrukcja i umiejscowienie zamka głównej komory wyklucza możliwość używania skrajnych komórek w trzech pierwszych komórkach w klapie, gdyż te są po prostu za wąskie.

 

Może to pierdoła, ale Wisport mógłby dorzucić gumę, do taśm w szelkach i pasie stabilizującym. Boczne troki je mają, to dlaczego nie i reszta? Oczywiście, możemy je skrócić i uciąć, ale to nie jest rozwiązanie, które osobiście preferuję. Przy fabrycznej długości taśm jesteśmy zmuszeni na zainwestowanie w web-dominatory.

 

Pas stabilizujący, bo raczej nie biodrowy dla osoby powyżej 180cm wzrostu, nie ma możliwości regulacji w pionie. Istnieje jedynie możliwość wypięcia, która ujawnia poważny problem.

 

Otóż, po usunięciu paska, klamry od systemu nośnego są odsłonięte i boleśnie wrzynają się w plecy. Jesteśmy zatem zmuszeni do noszenia plecaka z pasem, lub indywidualne zakrycie jakimś materiałem tychże. Może w nowszej wersji, jeśli powstanie, Wisport pomyśli o zastosowaniu „kieszni” na klamry od stelaża.

 

 

Przy wzroście powyżej 180cm, pas jest na wysokości nerek. Pół biedy z wysokością, gdyż całkiem sprawnie stabilizuje plecak.

 

Wisport mógłby pójść z duchem czasów i doszyć molle na całej powierzchni pasa. Tym samym otrzymalibyśmy mini pas pierwszej linii. Oczywiście wymagałoby to większych zmian w konstrukcji, jednak mogłoby być całkiem interesującym rozwiązaniem. W sytuacji, gdy nie potrzebujemy całego plecaka, odpinamy pas, podpinamy kilka kieszeni i jesteśmy gotowi na krótki wypad w teren.

 

Istniejące palsy bez problemu mieszczą, w moim przypadku, nerkę Survivaltech z jednej strony, oraz kieszeń na obiektyw SAG z drugiej. Niestety nie uwieczniłem tej konfiguracji na zdjęciach, gdyż jak najszybciej się jej pozbyłem. Dlaczego? Otóż, gdyby pas stabilizujący był na wysokości bioder, nie byłoby problemu. Jednak, przy moim wzroście, pas jest na wysokości nerek i kieszenie na nim zamontowane przeszkadzały mi, obijając się o łokcie. Projektanci mogliby pokusić się o obniżenie pasa „biodrowego” na równi z dnem plecaka. Niestety tak się nie stało.

 

Szkoda, że taśmy odpowiedzialne za regulację naprężenia są naszyte na pasie. Są długie i dyndają, co irytuje. Może klamry na pasie byłyby lepszym rozwiązaniem?

 

Bardzo podoba mi się mały trok zapinający umiejscowiony przy chwycie transportowym. Często i gęsto tam właśnie podpinam kurtkę czy sweter.

 

W denku plecaka mamy kieszeń na zielony pokrowiec przeciwdeszczowy.

 

System nośny zastosowany w Caracalu to Wisportowy System AIR BACK. Czyli siatka rozpięta na stelażu z możliwością regulacji naprężenia. Pręty usztywniające siatkę są dwa.

Napięta siatka dotyka pleców, zapewniając dodatkową warstwę odgradzającą od plecaka. Odpowiednio naprężona siatka nie dotyka plecaka zapewniając wentylację.

Należy pamiętać, przy zmniejszaniu napięcia, że pręty odpowiedzialne za napięcie stelaża opierają się o taśmę. Zbyt duże rozluźnienie taśmy, spowoduje, że pręty będą wypadać i cały system pójdzie się kochać.

Niemniej jednak, system AIR BACK jest całkiem komfortowy i zapewnia odpowiednią wentylację.

 

 

Caracal jest plecakiem jednokomorowym. Plusem tej konstrukcji jest to, iż klapa otwierana jest na praktycznie całej długości, prawie jak w walizce. Znacznie ułatwia to pakowanie oraz rozpakowywanie przenoszonych rzeczy.

 

Plecak posiada miejsce na system hydracyjny. Osobiście używałem go z 3 litrową Omegą od Camelbaka. Caracal zapewniał dużo miejsca na bukłak, a wyjście na rurkę było spore.

 

Do tego uchwyty na węża na szelkach dawały radę, chociaż osobiście wolę te obrotowe. Gdyż przy zakładaniu nie zaczepiam o nie koszulkę.

 

W środku, prócz miejsca na hydrację, mamy organizer czy tam kieszeń wewnętrzna zrobioną z siatki. Całość jest mała i bez dodatkowych przegródek. Zmieścimy jakieś pierdoły, ale nic po za tym. Mały notesik Rite In the rain wejdzie, dodatkowo jakiś telefon i pisaki. Mogłem poprosić o wywalenie lub powiększenie organizera. Gdyby był tak z 2-3 centymetry głębszy, to wrażenie byłoby zgoła inne.

 

Na zewnątrz, dwie frontowe kieszenie. Górna jest dość mała i ledwo mieściła mój portfel oraz dokumenty. Generalnie, nic prócz małej latarki i drobnych kosmetyków tam nie wejdzie.

 

Druga kieszeń jest długa i wąska. Bez problemów wchodzi prawie 2 litrowa butelka. Niemniej jednak, kieszeń staje się kompletnie bezużyteczna gdy spakujemy plecak. Wypchany, nie pozwala włożyć do frontowej kieszeni nić grubszego od zeszytu.

 

Kieszenie są do przeprojektowania. Wyglądają świetnie lecz, przy spakowanym plecaku, nie spełniają swojej roli. Szkoda, że plecak nie posiada bocznych kieszeni, umożliwiających przeniesienie dodatkowych elementów, np. butelek z wodą. Caracal nie daje nam możliwości popakowania pierdółek bez konieczności podpinania dodatkowych kieszeni.

 

Dno plecaka jest za miękkie. Przez co nieestetycznie zwisa. Jak wspomniałem wcześniej, pas biodrowy, mógłby zostać umieszczony na wysokości dna plecaka. Na pewno zwiększyłoby to komfort użytkowania dla wyższych osobników.

 

Podsumowując. Nie jest to plecak do zastosowani miejskich. Jest to plecak outdoorowy, dla tych co lubią wyjść z domu i potrzebują wora na targanie sprzętu po lesie, górach, etc. Caracal jest bardzo pakownym plecakiem jednokomorowym i bez problemu zmieścimy w, i na nim, rzeczy na kilkudniową wędrówkę.

Nie jest to plecak idealny. Mam wrażenie, że dopiero wersja druga będzie lepsza. Miejmy nadzieję, że Wisport uwzględni komentarze użytkowników. Musimy pamiętać, o konkretnym zastosowaniu Caracala oraz jego konstrukcji, aby później nie marudzić, że do dupy jest. A nie jest. Wymaga kilku zmian, jak każdy nowy model.
Caracala używałem przy różnych okazjach. W lesie, na mieście i w górach. Do miasta średnio się nadawał, chociaż polując w Lidlu, dość sporo mogłem do niego spakować. Niemniej jednak, nie jest to mój wybór na miasto z prostego względu. Caracal nie wygląda odpowiednio na miasto. Jeśli komuś nie zależy na byciu lowprofile w kwestii plecaka, to może i w Alicji poginać. Ja jednak preferuję, stonowane kolory i jak najmniej palsów.

 

Natomiast las i góry. Cud, miód i orzeszki. Plecak sprawował się świetnie. Wiaterek hulał milutko po plecach, wygodne szelki całkiem znośnie roznosiły ciężar. Oczywiście po kilku godzinach, dodatkowe kilogramy na grzbiecie dawały się we znaki, ale to raczej normalne. Ważne, że plecy i ramiona nie bolały, i mogłem kontynuować wędrówkę.

Wcześniej wspominałem, że przy pełnym zapakowaniu plecaka, nie możemy w pełni wykorzystać z kieszeni. Dlatego też, podczas mojego łażenia, doczepiłem kilka ładownic, aby mieć pod ręką kilka rzeczy. Mimo dodatkowego ciężaru, plecak nadal był wygodny.

 

Podczas niedzielnych asgejowych jebanek, Caracal również nieźle uzupełniał się z oporządzeniem. Nie przeszkadzał, to najważniejsze.

 

 

Czy wziąłbym drugi raz Caracala? Po doświadczeniu z wersją fabryczną, skusiłbym się na customa, aby przerobić kilka elementów.

 

 

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close