Tiger Tailor – chestrig Congo PL

 

[iframe][/iframe]

 

 

Zapewne niewielu z Was może kojarzyć francuską firmę Tiger Tailor. My też. Gdyby nie kooperacja z chłopakami z Applied Orange, nie miałbym zielonego pojęcia o istnieniu tej francuskiej, prowadzonej przez Polaka, firmy.

 

Tiger Tailor jako jedno z pierwszych wprowadzili oporządzenie w Krypteku, z uwzględnieniem taśm w pasującym kamuflażu. Dla ciekawskich recenzja ich chesta Platecat zrobiona przez GWA, kliknijcie TUTAJ

 

Jednakże, w nasze łapska wpadło coś bardziej klasycznego i dość gorącej nazwie; chestrig CONGO. Ktoś obyty z mapą świata choćby na poziomie podstawówki powinien domyśleć się skąd pochodzi nazwa. Dla ułatwienia dodam, że działały tam bodajże belgijskie jednostki specjalne, które zamówiły omawianą konstrukcję.

 

Od razu widać, że ta jest dość stara, której daleko do laserowych wycinanek czy modułowych platform. Niemniej jednak taka była wola belgijskich SFów, a jak widomo – nasz klient, nasz Pan; więc dostajemy to co widać, koniec i kropka..

 

Strona producenta jest nad wyraz lakoniczna w podaniu informacji o CONGO. Ot, wiemy tylko, że do produkcji użyto cordury 500D, całość waży ok 680 gram oraz zastał zaprojektowany dla, oraz z pomocą, żołnierzy armii belgijskiej.

 

Do tego dodałbym klamry firmy Woojing, solidne i całkiem nieźle wykonane. I to wszystko, nic więcej nie udało mi się samodzielnie wykopać.

 

Mój egzemplarz jest OD, jednak od czasu do czasu, Tiger Tailor oferuje ten model w Multicamie, coyote brown. Na profilu firmy pojawiły się foty gen2 chesta w Atac-s FG oraz gen1 w DPM.

Konstrukcja jest bardzo prosta i klasyczna, czyli taka jaką uwielbiam. Po latach asgejowania, przerobieniu kilkudziesięciu konfiguracji sprzętu, człowiek dochodzi do wniosku, że nie ma sensu kombinować i najprostsze rozwiązania są najlepsze.

 

Chestrig oferuje nam pięć kieszeni zapinanych na klapę oraz cztery płaskie umieszczone po wewnętrznej stronie. Zatem w sumie mamy dziewięć miejsc do rozmieszczenia naszego ekwipunku.

 

Trzy środkowe kieszenie są zapinane na regulowany rzep. Dodatkowo 1 i 3 kieszeń mają zapięcie na klamrę. Kieszenie są bardzo uniwersalne i bez problemu przyjmą praktycznie każdy magazynek albo i nawet 3.

 

W każdej zmieściliśmy po 3 magazynki rodziny AR15 oraz AK, co łącznie daje nam 9 magazynków, które w zupełności wystarczą nam na solidną strzelankę. Wszystko o podobnych gabarytach też powinno znaleźć sobie miejsce. Kieszeń bez fastexa z założenia ma służyć do przenoszenia radia typu PRC 152, etc.

 

Skrajne kieszenie, to najzwyklejsze cargo zapinane klamrą. Kieszenie nie posiadają dodatkowego zamknięcia, w postaci komina ze ściągaczem czy dodatkowej klapy z gumowym wejściem. Kieszenie nie posiadają również żadnych przegródek do wygodnego rozmieszczenia mniejszych elementów, gdyż nie takie było ich pierwotne przeznaczenie. Normalni ludzie przenoszą tam skrzynki do m249, a nie jedzenie. Jednak my, niedzielni wojownicy, jesteśmy skazani na bałagan wrzuconych tam rzeczy lub możemy wykazać się własną pomysłowością w okiełznaniu chaosu.

 

Z dodatków mamy jedynie dwa rzędy palsów po każdej ze stron. Jeśli jeszcze widzę sens dopięcia dodatkowej kieszeni po zewnętrznej stronie, to wewnętrzne palsy, zakładając, że mamy magazynki, przyjmą jedynie płaskie elementy jak światła chemiczne, etc.

 

Od strony brzucha mamy 4 płaskie kieszenie, można by rzecz, administracyjne. Pierwsza linia to 3 kieszenie; skrajne, o szerokości kieszeni cargo, nie mają zapięcia. Środkowa, o szerokości 3 ładownic na magazynki, ma zapięcie w postaci małego rzepa.

 

Drugi linia, to jedna duża kieszeń na szerokości całego riga. Zapięcie jest dość wąskie i stanowi szerokość 2 ładownic. Jest to jedyna kieszeń płaska, która ma pełne zapięcie.

 

Wszystkie te kieszenie nie nadają się do transportowania grubszych elementów, no chyba, że kosztem komfortu. Jest to najlepsze miejsce to przenoszenia map, dokumentów oraz innych płaskich elementów. Odrębne elementy MRE czy magazynki, nie sprawiały trudności w użytkowaniu chesta.

 

Rig posiada szelki zapinane w X, czyli tak jak lubię. Same szelki są dość szerokie i wygodne, mimo iż nie należą do najbardziej miękkich. Ważne, że przy pełnych kieszeniach, dobrze roznoszą ciężar nie powodując dyskomfortu.

 

Dodatkowo każda szelka posiada jedną kolumnę pallsów, gdzie możemy podczepić pasującą kieszeń, np. na radio czy gps’a.

 

Tiger Tailor to kawał świetnej roboty. Szycie stoi na bardzo wysokim poziomie, widać, że chłopaki wiedzą o co chodzi. Konstrukcyjnie, nie jest to może najnowsze osiągnięcie, ale nie o najnowsze rozwiązania chodzi w rigu CONGO. Ma być wygodnie, pojemnie i niedrogo, jak na europejskie standardy.

 

 

 

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close