NFM Garm Cap

Kilka tygodni temu, w ramach wymiany barterowej, wszedłem w posiadanie kolejnej czapki z daszkiem. Na pewno nie jestem kolekcjonerem tychże, nie miałem na głowie setek modeli, ale swoje ponosiłem.

Od zawsze głównym kryterium jakie stosowałem przy doborze czapek był fakt, czy zmieści się na moją dużą głowę. Ci z Was, których natura nie obdarzyła arbuzem niech się cieszą. Na prawdę ciężko dorwać dobrą czapkę, gdy ma genetycznie zmodyfikowaną głowę przypominającą pocisk do Grubej Berty.

Jak do tej pory moim ideałem czapki był nieznany mi bliżej model The North Face, który wyrwałem na szmatach za 6pln. Czapka była wygodna, świetnie zrobiona i dość głęboka.

 

Czapka norweskiej firmy NFM z linii GARM prezentuje się świetnie. Ci z Was, którzy mieli do czynienia z produktami NFM, wiedzą na co stać tą firmę. Osobiście mogę dedukować o jakości całej linii jedynie na podstawie mojej czapki. Nie jest źle 😉

Nie mam pojęcia jak jest z dostępnością. Czasami wypływa jakaś sztuka na allegro czy ebay’u i od razu jej cena oscyluje na pograniczu 100 i więcej złotych. Szkoda, że cywile nie mają łatwiejszego dostępu do linii GARM w Polsce, bo na pewno kilka fantów można by przytulić.

 

Ze względu na brak informacji w internecie na temat materiałów użytych do wyprodukowania czapki, będę strzelał. Ewentualnie ktoś mądrzejszy i bardziej obeznany w temacie poprawi mnie.

Wygląda na to, że czapka w całości, prócz spodu daszka, wykonana jest z oddychającego i miękkiego materiały typu mesh. Jest miła w dotyku i nie drażni łysej głowy. Oczywiście posiada małe otwory wentylacyjne, usprawniające oddychanie skóry. Czy działa idealnie, nie wiem. Poczekamy do lata.

 

Na przodzie nie mamy panelu z rzepem, a logo z wilkiem ( bodajże jedna z trzech opcji).  Daszek jest masywny i mimo giętkości, stabilny. Nie sprawiał kłopotów przy noszeniu okularów ESS Crossbow oraz pseudohipsterskich noszonych na co dzień.

 

Całość dopełnia brak klasycznej regulacji. Nie mamy rzepa czy taśmy z klamrą. W rant czapki wszystko gumę, a całość ładnie nazwano Flexfit. Nie byłem na początku przekonany do tego rozwiązania, przez obawę, że po prostu czapka będzie za mała. I była. Jednak po kilku długich spacerach, gumka dostosowała się do obwodu mojej głowy i teraz siedzi idealnie.

 

Czapka nie posiada guzika, przez co znacznie ułatwia noszenie słuchawek.

 

W sumie, to tyle. Ile można pisać o zwykłej czapce? 😀  Szczerze polecam i życzę powodzenia w polowaniu na czapkę!

 

 

 

 

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close