Kolimator Story Cz. 3 – EoTech vs. Aimpoit vs. Airsoft

Ostatnio opisałem moje doświadczenia z kolimatorami Bushnell TRS-25 oraz VORTEX Sparc II. Gwoli przypomnienia, są to średniej półki kolimatory przeznaczone do broni palnej gabarytowo mniej więcej odpowiadające kolimatorom Aimpointa z serii T lub H. Więcej na ten temat we właściwym wpisie o tu:

http://scdtv.pl/kolimator-story-cz-2-vortex-sparcii-vs-bushnell-trs-25/

Konkluzją moich doświadczeń z wspomnianymi zabawkami było uznanie ich wyższości nad airsoftową optoelektroniką we wszytkich aspektach (również cenowych, ale tu dosłownie chodzi o znacząco wyższą cenę 😉 ).

Jednak świat nie stoi w miejscu z półki średniej można wskoczyć już tylko wyżej. Tak też się stało. Na moich airsoftowych replikach pojawili się przedstawiciele dwóch rywalizujących ze sobą topowych producentów – Aimpointa i L3 EOTecha. Ze szwedzkiej stajni były to cywilny Aimpoint CompC3,  legendarny wojskowy CompM2 oraz już kilkunastoletni CompM (używany we wczesnych latach XXI między innymi przez GROM)

Holograf to z kolei EOTech 512.A65, a więc cywilna wersja (bez trybu NV) znanego każdemu airsoftowcowi modelu 552.

Budowa zewnętrzna i wygląd.

Od lewej: CompM, CompM2, CompC3

Wszystkie trzy Aimpointy to dosyć podobne bestie, nieznacznie różnią się kształtem głównego tubusu i zatyczek okularu (albo ich brakiem w modelu C3). Oczywiście M2, posiada kształt najbardziej znany airsoftowej barci. Jednak przy pierwszym kontakcie niedoświadczone oko miałoby problem z rozróżnieniem modeli. Co więcej, airsoftowe podróbki wcale tak bardzo nie odbiegają wyglądem od oryginału.  Jedyna rzecz, która bez zaglądania w okular kolimatora, powie nam z czym mamy do czynienia, to oznaczenia. Oryginalne na modelach M3 i C3 składają się z delikatnej ale bardzo dokładnej grawerki loga Aimpointa oraz białego (przechodzącego w beż) numeru seryjnego. Tymczasem kopie albo nie posiadają oznaczeń w ogóle, albo też na celownik naniesiony jest dosyć głęboki grawer lub białe malowanie loga.

CompC3 na skośnym montażu

O ile w przypadku wojskowych CompM i CompM2, czujemy że mamy do czynienia z konstrukcjami pancernymi, to C3 choć bardzo solidny, nie zachęcał do rzucania nim o ścianę. Aczkolwiek mówię, to o subiektywnym organoleptycznymi macaniu, nie o faktycznej wytrzymałości optyki, która w powszechnej opinii jest olbrzymia. Natomiast w przypadku airsoftów, a przerobiłem trochę aimpointowych kopii, po prostu czuć, że mamy do czynienia z zabawką albo zauważalnie gorszej jakości produktem.

L3 EOTech 512.A65 na replice Modify XTC

Jeśli chodzi o holografa, to na pierwszy rzut oka niewiele różni się on od kulkowego odpowiednika, zwłaszcza z dobrymi oznaczeniami. Tutaj nie ma efektu wow. Naprawdę, airsoftowe eotechy doskonale udają oryginaly. Co więcej jeśli już jakiś detal mojego modelu odbiega od 552 od TomkaPL, to wynika to z tego, że mam wersję cywilną z końca 2015 roku. Nowe wersje modeli 552/512 mają logo na obudowie wizjera, a szyna jest skrócona tylko do długości tegoż wizjera. Natomiast brak jej pod przedziałem na baterie. W starszych wojskowych modelach szyna umiejscowiona jest na całej długości podstawy holografa, a logo znajduje się na pojemniku na baterie. Zupełnie tak jak w airsoftowcach. Oczywiście w moim modelu 512 brak jest przycisku NV (brak trybu nokto).   

 

Jedynym detalem wspólnym dla prawdziwych EOTechów, odróżniających je od kopii jest wyraźne przesunięcie tylnej  szybki w głąb wizjera oraz absolutny brak lustra na obu szybach ( o tym za chwilę)     

L3 EOTech 512.A65

Hurricane 552

    

Montaże

Aimpoty posiadały następujące montaże.

CompM nabyłem z wysokim pierścieniem KAC. Dokładnie takim jaki widać na starych zdjęciach G-Unit. Pancerna konstrukcja.

CompM2 przyszedł z oryginalnym QRP 1 z wkładką podwyższająca, dzięki czemu kolimator znajduje się na poziomie innych wysokich montaży. Wyjęcie wkładki przydaje się podczas umieszczenia kolimatora na AK, bądź G36. pierścień QRP zaciska się ręcznie, za pomocą pokrętła. Cudowny wynalazek, bo siły nie trzeba żadnej, a trzyma się doskonale.

Aimpoint CompM2 na montażu QRP 1

CompC3 miał w zestawie bardzo niski pierścień na szynę Weaver, która na szczęście jest kompatybilna z airsoftowymi Picatinny. Sam montaż choć przeznaczony raczej do broni myśliwskiej albo gładkolufowej, dobrze sprawdza się na replikach G36 oraz AK.

CompM na niskim montażu Aimpointa na replice G36

Ogólne wszystkie montaże są solidne, wręcz pancerne.Widać, że odrzuty, podrzuty i inne wibracje im nie straszne. Nie ma mowy od ich odkręcaniu się podczas użytkowania repliki. Z kolei  Airsoftowe montaże nigdy nie wzbudzały u mnie takiej pewności. Wielokrotnie podczas akcji zdarzało mi się dokręcać śruby. O rozpadającym się w rękach znalu w niektórych przypadkach nie wspomnę.    

W przypadku 512-tki celownik montowany jest za pomocą dużej płaskiej śruby, dokładnie takiej samej jak w airsoftowych 552. Dokręcony celownik bardzo pewnie trzyma się na szynie, choć z airsoftowymi eotechami również nie miałem problemów.

L3 EOTech 512.A65

 

Działanie

Przejdźmy zatem do sedna sprawy. Jak te cuda sprawują się w akcji?

Doskonale, świetnie, cudownie, wspaniale. Nie żartuję. Ale po kolei, najpierw trochę suchych danych:.

CompM to plamka 3 MOA, 2 nastawy NV oraz 7 dziennych, czas pracy do 1 000 godzin,

CompM2 to plamka 4 MOA, 4 nastawy NV oraz 6 dziennych, czas pracy do 10 000 godzin,

CompC3 to plamka 2 MOA, brak nastaw NV, 9 nastaw dziennych czas pracy do 50 000 godzin (PIĘĆ LAT CIĄGŁEGO UŻYCIA, AAAAAAAAAAAAAAAA!!!)

Jasność plamek w Aimpointach wygląda następująco – ponad piętnastoletni CompM świeci najsłabiej, nieco mocniej niż dobrej klasy airsoftowce. CompM2 świeci zauważalnie jaśniej niż CompM, z kolei CompC3 na najnowszej diodzie jest najjaśniejszy. Na najwyższych ustawieniach każdy z celowników spokojnie daje radę podczas bardzo słonecznych dni. Plamka nie gubi się na tle błękitnego nieba, czy białej ściany. Choć muszę przyznać, że na pewnych  targach zbrojeniowych popatrzyłem sobie przez Aimpointa Micro-T1 i tam plamka dosłownie wypalała oczy. Niemniej to co oferują opisywane celowniki i tak jest aż nadto wystarczające do zabawy. Oczywiście we wszystkich oryginalnych Aimpointach, mamy do czyniania jedynie z plamką czerwoną.

Aimpoint CompC3

No i rzecz która absolutnie kładzie airsofty na łopatki. Oryginały są jasne, bardzo jasne. Kiedyś podczas szaroburej akcji listopadowej biegałem ze swoim C3. Na chwilę poprosiłem kolegę aby pokazał mi jego replikę HK z kopią M2 od G&P.  Poczułem się jakbym zajrzał w ciemny tunel. Różnica była piorunująca. Również gdy porównywałam sobie wszystkie 3 modele z airsoftowcem od G&P podczas słonecznego  dnia, efekt patrzenia przez tunel wciąż był obecny.

G&P CompM2

Natomiast z testowanej trójki najbardziej przejrzysty wydaje się najstarszy CompM, natomiast pomiędzy M2 i C3 różnicy nie zauważyłem. Tak czy inaczej, jasność plamki w połączeniu z przejrzystością szkieł i budową tubusa daje efekt nieporównywalny z airsoftowymi kopiami.  

Aimpoint CompM

Odnośnie wielkości plamki, to w airsofcie 2 czy 4 MOA nie robi absolutnie żadnej różnicy. Natomiast w żadnym z Aimpointów nie miałem problemów z dostosowaniem kropki do toru lotu kulki w danej replice. Ponadto do celów airsoftowych, gdzie maksymalny efektywny zasięg aega “szturmowego” to 50-70 metrów, dalsze rozwodzenie się nad zerowaniem optyki wydaje się zbędne.     

 

Holograf to już trochę inna para kaloszy. Zacznijmy od tego, że wszystkie airsofowe kopie celowników EoTecha to kolimatory. W skrócie emiter (dioda) rzuca światło na szybkę i na niej wyświetlany jest znak celowniczy (przynajmniej moje nietechniczne jestelstwo tak to rozumie) Celownik holograficzny wyświetla znak w powietrzu. Dosłownie wisi on sobie wewnątrz obudowy i teoretycznie do szczęścia i działania nie jest mu potrzebne żadne szkło. Co to oznacza w praktyce? Otóż szybki w oryginalnym produkcie L3 są idealnie przejrzyste. Nie uświadczymy to nawet namiastki zmory airsoftowych eotechów – efektu lustra. Co ciekawe, znaku celowniczego w ogóle nie widać z przodu – dla mnie czary.

L3 EOTech 512.A65

W moim i wszystkich oryginalnych celownikach, które dane było mi sprawdzić, znak celowniczy to tzw. 1 Dot Ring  Czyli kropka o rozmiarze 1MOA w okręgu 68 MOA. Sam znak, inaczej niż w przypadku airsoftowców wygląda jakby był złożony z małych punktów, czasami wydaje się wręcz poszarpany na tle idealnie gładkich spotykanych w airsoftowych kolimatorach. Jeśli chodzi o jasność, to zakres ustawień jest ogromny, od ledwo widocznego do żarzącego się żywym ogniem. Nawet podczas najjaśniejszego dnia, nie było potrzeby używania najmocniejszego ustawienia.  Najjaśniejsze chińskie kopie kończą się gdzieś w połowie ustawień oryginału. Z moich doświadczeń, tylko kopia Hurricane potrafi wyświetlić znak ledwo porównywalnie z górnym zakresem mojego 512 – jednak i tak nie przebija go na na najjaśniejszych ustawieniach (no i oczywiście Hurricane ma spore lustro).

L3 EOTech 512.A65

512 jak i 552 zasilane jest dwoma paluszkami AA. Ja przez 1,5 roku dopiero raz wymieniłem komplet – choć z drugiej strony strzelam się jedynie 1-2 w miesiącu.

Tak jak u konkurencji- dostosowanie położenia znaku do toru lotu kulki w moich replikach nie nastręczało problemów. Niesławne kwestie przesunięcia zera w ekstremalnych temperaturach w produktach L3 jakoś nie dają się zauważyć podczas wymian kompozytu na odległościach typowych dla airsoftowych potyczek.

 

W polu.

Co do zasady w polu zarówno z Aimpointem jak i EOTechem pracuje się z grubsza tak jak z ich airosotowymi odpowiednikami. Brak tylko wkurzających wad tych drugich (choć trzeba uczciwie powiedzieć, że o istnieniu niektórych człowiek uświadamia sobie dopiero po dłuższym obcowaniu z oryginałami.  Różnica jest zdecydowanie bardziej widoczna w przypadku holografa. Absolutny brak lustra, piekielnie jasny znak celowniczy ( jeśli oczywiście jasności nam akurat potrzeba) znacznie poprawiają komfort celowania w stosunku do nawet najlepszych kopii. W tym miejscu warto jednak zaznaczyć, że holograf nie lubi się źle dobranymi szkłami kontaktowymi. W moim przypadku gdy miałem założone szkła za mocne (in minus) gubiłem ostrość znaku i odzyskiwanie jej męczyło oczy. Problem nie występuje z okularami korekcyjnymi. W przypadku Aimpointów  różnica nie jest tak piorunująca – dobra kopia kopia naprawdę daje radę i zapewnia wystarczający komfort celowania.   

No i odwieczne pytanie – Aimpoint czy  Eotech?  Jeśli miałbym wybierać pomiedzy airsoftowcami – to zdecydowanie wybrałbym dobrą kopię dobrą Aimpoita – nawet jeśli do wyboru byłby EoTech Hurricana. Mniej problemów, brak lustra.

Aimpoint CompM2 na replice M4MWS (LCT)

Natomiast w przypadku oryginałów – to o ile mój M68 na budowanym M4MWS wygląda obłędnie, to jednak EOTech wydaje się lepszym rozwiązaniem. “Telewizorek” holografa zapewnia lepsze pole widzenia niż tubus kolimatora – mniej zasłania, szkła są bardziej przejrzyste, znak celowniczy pozwala łatwiej uchwycić cel. Dodatkowo, holograf nie zdradza nas z przodu świecącą diodą (co jest możliwe w przypadku kolimatora). Kwestię żywotności baterii jestem w takiej sytuacji gotów przeboleć.

Koniecznie jednak zabezpieczcie wizjer HWS-a. Osobiście byłem świadkiem rozbicia przedniej szybki airsoftowych eotechów przez wystrzelone kulki. O ile utratę optyki za 200 zł jakoś przelejemy, to takiej za 10 razy tyle dotknie na trochę bardziej. Broń Boże jednak nie kupujcie tanich chińskich szybek z pleksi za 11 zł. Strasznie zniekształcają obraz i cała magia oryginalnego celownika pryska. Najlepiej sprawić sobie robione robione na zamówienie poliwęglanowe osłony. Porządnie zrobione są praktycznie niewidoczne. Ewentualnie z kingkongu możemy za grube dolary sprowadzić sobie zabezpieczenie MODIFY.

L3 EOTech 512.A65 z poliwęglanową osłoną wizjera

W przypadku Aimpointów, to niestety nie pasują do nich airsoftowe plastry miodu (np. G&P). Natomiast oryginalne killflashe znajdziemy jedynie na ebay-u zza wielkiej wody. I jeśli nie znajdziecie przyjaznej duszy, która wam to tam kupi i wyśle w normalnej cenie, to ebay’owa wysyłka podbija cenę prawie dwukrotnie.     

Osłona killflash na CompM2

 

Czy warto.

Źródło starych pogromowych Aimpiointów CompM w cenie do 800 zł już raczej wyschło. Zresztą to były celowniki z tysiącami strzałów na liczniku oraz dosyć wiekowe. Tak jak w moim przypadku mogą po prostu zdechnąć zaraz po zakupie. Wyrwanie używki Aimpointa CompM2 w cenie poniżej  1500 też nie jest łatwe. Nowe cywilne odpowiedniki (CompC3, CRO) to ok 2000 zł. Używanych Eotechów można by szukać na forach strzeleckich i portalach aukcyjnych i w okolicach 2000 powinno się coś znaleźć. Nowe w sklepach dobiją do 3000 zł w cywilnych wersjach, a wersje z NV z reguły kosztują nieco drożej. Niestety EOTechy się starzeją i ponad 10-letnie holografy mogą już świecić zauważalnie gorzej niż świeże egzemplarze. 

Natomiast Aimpointy mają bardzo silną konkurencję. Jak już pisałem dobry airsoft w cenie do 200 zł (np. M2 od G&P albo T1 od wielu producentów) spokojnie daje radę. Potem many PWS-y (wzorowane na Aimpointach T1) za ok. 300 zł, które chwalą sobie zarówno aisoftowcy jak i strzelcy sportowi. Kolejna półka to opisywane przeze mnie Bushnelle i Vortexy w cenach od 600 do 1000). Ostatnio patrzyłem przez kolimatory Sig Sauera w cenach ok. 1700 i też robią robotę. Jest w czym wybierać. Jeśli zatem nie zależy Wam na Aimpoincie,”bo to Aimpoint”, to spokojnie można szukać dobrego koli do airsoftu w niższej cenie. Ostatnio np. widziany był używany Bushnell TRS-25 za ok. 300 zł – cud okazja.

Jeśli jednak założycie oryginalnego M2 na swoją replikę, to momentalnie go pokochacie, a on odwzajemni uczucie oferując swoje usługi. Wtedy na przesiadkę na niższą półkę będzie za późno.

Góra: Aimpoint CompC3, Aimpoint CompM, G&P CompM2 Dół: L3 Eotech 512.A65, Hurricane 552, ACM 552

W przypadku HWS-a, alternatywy praktycznie nie ma. Airsoftowa konkurencja nie urasta do pięt produktom EOTecha. Nawet Hurricane’y za ok. 500 zł potrafią nieźle wkurzyć swoim lustrem. Owszem, na aledrogo pojawiały się prawdziwe HWS-y Bushnella za ceny w granicach 200- 500 zł ale to już dawno i nieprawda.  Niestety przepaść cenowa jest większa niż ta w jakości “doznań celowniczych”. Ja osobiście przesiadki nie żałuję, a jeśli wydatek wspomnianych wyżej kwot nie jest dla Was wielkim wyrzeczeniem, a ganianie po lesie jest tym na co czekacie wraz ze zbliżającym się weekendem, to nad HWS-em warto się zastanowić. Jeśli jednak holograf nie wchodzi w grę, to dobry koli (nie koniecznie made in Sweden) spokojnie da radę.    

 

Na koniec jak zwykle dosyć chaotyczna galeria.  

 

  

 

     

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close